Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!

piątek, 29 kwietnia 2016

Magnolia (V)

Witam moich czytelników.
Tych codziennych i takich, co zaglądają czasami. 

Skoczyłam szafirki - zamówiłam passe-partout, nawet je wczoraj odebrałam,
ale fotki nie zdążyłam cyknąć...

Jajo podkleiłam fizeliną i chciałam podkleić do passe-partout,
ale taśma dwustronna mi się skończyła.
Ciągle jakieś ale...

Teraz będę Was zanudzała magnolią. Ale już niedługo, bo została mi jeszcze tylko jedna kartka
 + ta, co teraz robię (to kawałek - ze dwa kolory).

Na szczęście przed nami majówka. Hafty mam już przygotowane.
Mam zamiar zakończyć magnolię.
A czy się uda, zobaczymy. Zabieram kilka innych drobnych haftów. Jakby się okazało, że szybko skończę magnolię i

Tymczasem kilka zdjęć postępów w xxx magnolii. 




Życzę udanej, cieplutkiej słonecznej majówki dla tych co wyjeżdżają, 
a dla tych co nie wyjeżdżają, dużo odpoczynku i relaksu w domowym zaciszu. 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Szafirki - koniec

To już jest koniec, nie ma już nic... do haftowania oczywiście. 

Wieczorem udało mi się skończyć szafirki. Cudne kwiatki. 
Trochę zdjęć z wieczora i z rana...






Żeby nie było nudno, pokażę też trochę naparstków. 

Kupiłam sobie dwa z Bolesławca. To znaczy kupiłam 4, ale dwa na wymianę. Lecą już do Meksyku. 


A w niedzielę na targu staroci upolowałam kilka fajnych okazów. 


Dwa z Japonii.


Sutherland z okazji narodzin Księcia Williama i jeden z Niemiec.


I takie trzy ładne. 


I to tyle na dziś. 

W najbliższym wolnym czasie zabieram się dalej za magnolię. 
No chyba że znowu mnie najdzie na coś małego. 

czwartek, 21 kwietnia 2016

Wymiana z Mercedes z Hiszpanii.

Dzięki Facebookowi udało mi się umówić na kolejną wymianę naparstkową. 
Tym razem z Mercedes z Hiszpanii. Co prawda naparstków z Hiszpanii mam sporo, ale wybrałam sobie takie śliczne, z Hiszpanii tylko dwa... 

To cała zawartość paczuszki. Jeden naparstek dostałam gratis. 


Te trzy piękności są ręcznie malowane i pochodzą z Chin, z lat 50.


Te dwa z Hiszpanii - Barcelona z katedrą i Teneryfa - super wielki naparstek wykonany metodą cloisonne, z pięknym drzewem, w żywych zielonych kolorach. 


A na koniec dwa drewniane z Indii. 


A to moje naparstki i dodatki, które poleciały do Mercedes...


wtorek, 19 kwietnia 2016

Szafirki (2)

Czy u Was też smutno i szaro, i do tego zimno?? 
Dlatego, żeby było miło i wesoło, pokażę postępy w haftowaniu moich szafirków. 



Zostały mi jeszcze dwa do zrobienia - z prawej strony no i brakujące krzyżyki w każdym jasnoniebieską muliną. Bardzo przyjemnie się je haftuje. No i na tym lnie wyglądają cudnie!

* * * * * *

W sobotę byliśmy na zakupach. Najpierw w sklepach ogrodniczych, żeby kupić rośliny na balkon. Przez zimę większość nam wymarzło. Teraz kupiliśmy duże drewniane skrzynie, wyłożyliśmy w środku styropianem i może teraz nie zmarzną. 
Niestety zrobiło się zimno, więc robota stanęła. Część wsadziliśmy, reszta stoi pod murem i czeka na słoneczko. Balkonu jest sporo, bo aż 26 m kw, więc jest co zagospodarowywać. 
Bliżej maja kupimy jeszcze pelargonie i inne kwiatki jednoroczne, żeby nie zmarzły. 

Jak już wszystko zrobimy, wrzucę jakieś fotki. 

Po zakupach ogrodniczych zahaczyliśmy o sklep sportowy i kupiliśmy Juli hulajnogę. 



A na koniec obiadek w Ikei :)

* * * * * * *

Na koniec chciałabym się pochwalić wyróżnieniem jakie mnie spotkało. 
Na FB w Hafciarskim wtorku nr 97, w awatarku jest zdjęcie mojego worka na mąkę. 


Ale się ucieszyłam. Zawsze się zastawiałam, co trzeba zrobić, żeby czyjaś praca znalazła się w tym miejscu. Chyba po prostu musi się spodobać autorce wydarzenia :)

Na dziś to tyle. Niebawem odbiorę passe-partout do moich dwóch haftów. 
No i może uda mi się dokupić brakującą mulinę do szafirków. A jak już skończę te szafirki, biorę się dalej za magnolię, bo już mam chęć na tulipany z tej samej serii. Ostatnio wypatrzyłam je u kogoś na blogu. Cudne są. Chociaż w kolejce stoją hortensja i piwonia. 

Ale przecież plany są po to, żeby można je było czasem zmieniać jak przyjdzie taka ochota :))))))

piątek, 15 kwietnia 2016

Jajko wielkanocne i szafirki

Witam!! 
Dziś chciałam Wam pokazać znowu trochę moich haftów. 
Skończyłam jajko z barankami na łące. 
To znaczy, że wykonałam kolejny punkt z mojej LISTY ŻYCZEŃ
Już niewiele mi zostało....

Oto jajko wielkanocne. Trzecie. każde ma wyhaftowane rok powstania. Co dwa lata powstawały do tej pory i pewnie tak już zostanie, bo jajek różnych wzorów jest sporo. 


Zdjęcie nie jest zbyt ładne, bo telefonem wieczorem zrobione. Ale już zamówiłam passe-partout wczoraj, zamówię jeszcze ramkę (zastanawiam się nad białą drewnianą) i wtedy będzie sesja zdjęciowa z prawdziwego zdarzenia. 

Ramka będzie dosyć duża bo 30x40, ale sam haft wyszedł spory, przez to że haftowałam co dwie nitki.

Jak już skończyłam jajo, wzięłam się dalej za magnolię. Ale długo się nie nahaftowałam, ledwie jeden mały listek zrobiłam, bo do głowy wpadł mi inny haft i już nie chciał z niej wyjść.

Gdzieś u kogoś na blogu widziałam śliczne szafirki. No i zapragnęłam mieć takie same. Namęczyłam się, żeby znaleźć wzór, ale się udało. Kiedyś  od Ani Ploch dostałam różne kawałki lnów. Ni wszystkie wykorzystałam do haftu, leżały i czekały w pudle. I jeden się właśnie doczekał swojej chwili. Taki naturalny, zimny kolor, gęstość 40 ct na moje oko, bo robię co dwie nitki lnu jedna nitką muliny i krzyżyki malutkie wychodzą.




A to wzorek, jakby komuś się spodobały...


A na koniec lniany worek na mąkę z moich za dużych spodni. 



Lepiej mące będzie w takim lnianym worku niż w torbie, nawet papierowej. Pomieści 3 kg mąki. Mam jeszcze trzy do wyhaftowania na pozostałe rodzaje mąk, których często używam do pieczenia chcleba. 

czwartek, 14 kwietnia 2016

Metryczka i pamiątka Chrztu Św.

Witam ponownie. Nie mam czasu na posty. Przyznaję bez bicia. Wolę w tym czasie pohaftować lub coś innego porobić. Zbieram się dopiero jak mi się nazbiera materiału do pokazania. 

Czasami tak głupio jak długo nic nie wrzucam, ale mam nadzieję, że nie przestaniecie z tego powodu do mnie zaglądać... Ostatnio zauważyłam, że blog zdominowały naparstki. Muszę się poprawić. 
Dziś już krzyżyki. 

Ostatnio dostałam zamówienie na dwa hafty okolicznościowe:
metryczkę i pamiątkę chrztu św. dla małej Łucji.

Na tamborek poleciał bobasek nr 5. 



A to już haft w pełnej krasie, wyprasowany i oprawiony. 


A na pamiątkę chrztu Pani wybrała sobie takiego aniołka. Innego niż do tej pory robiłam. 






I gotowy, oprawiony drugi haft. 


Wyszły super, klientka również zadowolona. To najważniejsze.
Ma jeszcze córkę, więc będzie miała wnuczki. To dobra wiadomość dla mnie :)

* * * * * *

Skończyłam jajko wielkanocne. Ale o tym osobny post zrobię...

wtorek, 12 kwietnia 2016

Druga wielka paczka naparstków

Jakiś czas temu upolowałam na ebayu kolejny zestaw naparstków w całkiem przyzwoitej cenie - zrobiłam sobie prezent imieninowy. W paczce było aż 99 sztuk.

Tu jeszcze w pudełku. Nie były zbyt dokładnie zapakowane. To cud, że tylko dwa były potłuczone. 


A tu już po kąpieli. 



No i najlepsza chwila - segregowanie i układanie według jakiś tam przeze mnie wymyślonych kategorii.

























I jeszcze jedna ciekawa historia. Przesłałam zdjęcia tych dwóch potłuczonych naparstków tej pani, od której je kupiłam. Nie po to żeby domagać się zwrotu kosztów czy czegoś podobnego, bo naparstki skleiłam i stoją na półce. Po prostu napisałam jej że były słabo zabezpieczone i żeby na przyszłość lepiej je pakowała, żeby uniknąć takich sytuacji. A ona napisała, że mi dośle naparstki za te stłuczone. 

No i dosłała... Takie cudeńka!!

5 sztuk!! 4 drewniane i jeden pleciony ze słomy. Bardzo miło z jej strony. 
A te naparstki są rewelacyjne. Jeden jest chyba z drzewa gruszkowego, pozostałe nie wiem, ale być może jeden z orzecha. Jeden jest z 1987 roku. 


I tak oto zamiast 99 naparstków, mam 104 :)

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech

KLUB TWÓRCZYCH MAM

KREATYWNY KUFER