Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julkowe haftowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julkowe haftowanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 kwietnia 2020

Apple Bloom skończona

Nasza Jula też haftuje. 
Długo miała przerwę, ale ostatnio wyciągnęła swój niedokończony haft. 

Zawzięła się i skończyła...


Teraz robi Spike'a z MLP.


Mnie czekają backstitche, ale to akurat lubię. 

środa, 4 października 2017

flagi Julki

Moje dziecię zaczęło przygodę z haftem od takich małych flag na plastikowej kanwie. Kilka pokazywałam dawno temu, dziś zapomniane ostatnie sztuki, które wiszą jako magnesy na lodówce. 



Teraz haftuje już na zwykłej kanwie :) To była tylko rozgrzewka. 

Aktualnie pracuje nad smerfem trzymającym loda w łapce. Jak nie zapomnę to cyknę zdjęcie i pokażę. Coraz lepiej jej idzie. A co najważniejsze, nie zniechęciła się jeszcze. 

poniedziałek, 2 października 2017

biały kotek cz. I

Dzień dobry wszystkim!!

Dziś będzie opowieść o małym, słodkim, białym kotku, który powstaje na prezent dla mojej chrześnicy.

Miała być baletnica, ale zażyczyła sobie kotka, więc będzie kotek. 

Kotek jest biały, więc wymyślam, że zrobię go na różowym czymś, co leży w moim pudełku z kanwami już bardzo długo. Do te pory nic mi nie pasowało do tego koloru. 
Ale kotek wygląda na tym rewelacyjnie. 










Niestety światło słabe, ale w dziennym świetle wygląda super... 

A tu zdjęcie ze wspólnego haftowania... Jula dłubie kolejnego smerfa, ja kotka, 
a Mieczysław śpi na mięciutkim kocyku i chrapie. 

poniedziałek, 18 września 2017

wielkie oprawianie haftów

Może słowo "wielkie" to zbyt szumna nazwa, ale nazbierało mi się kilka haftów do oprawy i w końcu się wzięłam. Nie wszystkie hafty doczekały się oprawy... 

To drzewko jest stare, ale oprawa nie do końca mi się podobała, za małe passe-partout zrobiłam. 
Przy okazji zmiany passe-partout zmieniłam ramkę. 

 

Teraz wisi w białej z Ikei. Chyba całkiem dobrze wygląda. 


Oprawy doczekały się też dwa hafty Julki. Co prawda w kończeniu obydwu ktoś jej pomagał, ale jej wkład był, więc hafty są jej i u niej na ścianie będą wisiały. 



Mój kościółek - niestety ramki białej nie mam, w Ikei też takiej nie znalazłam :( Muszę szukać w innych sklepach. 


 No i na koniec rybki, które robiłam w Darłówku... Stoją w łazience. 
Akurat miałam jedną taka ładną turkusową ramkę. 


W najbliższym czasie pokażę nowe naparstki, które ostatnio zasiliły moją kolekcję i metryczkę, i kartkę urodzinową, i hafcik koci i wiele innych. Tylko potrzebuję na to trochę czasu :)

A tymczasem pozdrawiam i życzę duuużo słoneczka, bo pogoda paskudna za oknem!! 

wtorek, 5 września 2017

urlop na działce

Miały być góry, skończyliśmy na działce...
I dobrze, bo w Zakopanem pogoda była pod psem - zimno, mokro i nawet trochę śniegu spadło.

A na działce atrakcji było wiele.

Od razu w sobotę trafiliśmy na dożynki gminne. 


Mieczysław oczywiście pojechał z nami, a już był u babci na wakacjach... musieliśmy go zabrać :)

Spacerował sobie szczęśliwy po działce...

 

 

 

A jak padało, spał w przyczepie...



... albo siedział z nami przy stole...


Czasem udało mi się znaleźć jakiegoś grzybka...


Nie tylko muchomorka :)

 


Zrobiłam Juli trochę konfitury z polnych jeżyn...


I dwa baniaczki kiszonych ogórków. 


Trochę poczytałam - na hamaku ale w kocu - bo chłodno było. 


Wieczorami gdy dzieci już usnęły...


Siedzieliśmy przy ognisku. Jednego dnia wędziliśmy nawet... 


No a każdego dnia kawka i haft obowiązkowy :)



Nawet Jula haftowała jak padało...


W czasie słoneczka Mieczysław odpoczywał w różnych miejscach...


Jednego dnia odwiedziliśmy Obory i Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. 





Byliśmy jeszcze w Solcu Kujawskim, Bydgoszczy i Toruniu, ale o tym w odrębnych postach już niebawem.

I tak oto tydzień urlopu przeleciał... 

piątek, 16 czerwca 2017

Aniołek łobuziak, magnolia i julkowy nowy haft

Witam. 
Koniec roku szkolnego i koniec czerwca obfituje w pilne hafty do zrobienia. 
Jednym z nich jest aniołek na kartkę z okazji chrztu świętego, którą zamówiła koleżanka. Nie jest to jedtyny haft, który zamówiła, bo jeszcze mam dla niej robić metryczkę i kartkę z okazji urodzin, ale z tym już się nie pali. Chrzest jest na początku lipca, więc muszę skończyć przed urlopem. 

Do tego wymyśliłam, że wyhaftuje coś małego dla Julki wychowawczyni... Do tego nieduży haft dla Męża chrześnicy na urodziny, które będą w czasie naszego urlopu, więc mamy zamiar spotkać się z nią tuż przed wyjazdem. Przed urlopem musiałam też skończyć wianek ze stokrotkami. Sporo się tego nazbierało. Jak na razie nad wszystkim panuję. 

Na początek aniołek...




Została mi sukieneczka i stopy... No i kartkę potem zrobić, choć wcale nie mam pomysłu jak...

A to magnolia.




 Na dole, pod spodem będzie jeszcze jedna, mniejsza. Nie miałam żadnej kwadratowej ramki, bo zrobiłabym tylko tą jedną. A kwadratowy haft w prostokątną ramkę średnio pasuje włożyć. Śliczne są te magnolię. Jest jeszcze taka duża, którą sobie kiedyś zrobię. 

A to haft mojej Juli. Przerzuciła się na zwykłą kanwę i całkiem dobrze jej idzie. 
Trochę jej pomagam z konturami i półkrzyżykami, ale resztę dzielnie robi sama. 

Wybrała sobie całkiem spory haft, jak na pierwszy raz, ale nie chciałam zmienić zdania. Pomału sobie dłubie, ale dużo za jednym razem nie daje rady haftować... Cierpliwości jej brakuje. 




Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech