Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puzzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puzzle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 stycznia 2019

Co robimy w zimowe wieczory...

... układamy puzzle :)

Na rozgrzewkę poszedł Dubrownik :) Nastrajamy się na wyjazd ;) jeden wieczór i skończone. 



A potem zaczęłam starą mapę, która miała być strasznie trudna, a w jeden wieczór ułożyłam tyle :)
Reszta na kolejny wieczór, na deser :) Może będzie trudniej...


ja to lubię się przy puzzlach pomęczyć, a nie tak pstryk i ułożone :)
Muszę się kiedyś zabrać za moje 3000 części. 

poniedziałek, 19 lutego 2018

różności dziś bedą

Witam, witam. 
Wiem, że niektórzy bardzo się stęsknili, 
ale jakoś tak czasu nie miałam ani nastroju na pisanie postów. 
Poza tym dużo się działo. Haftuję, czytam sporo, układaliśmy puzzle. 

Na początek pokażę zaległe naparstki...

Te kupiłam w Zakopanem...


... ten dostałam od mojej uczennicy z wycieczki do Dubaju. 
To mój pierwszy naparstek z tego kraju, więc radość jeszcze większa!!


Nazbierało się też zakupów z Aliexpress... co jakiś czas przychodzi paczuszka. 


A po feriach aż cztery na mnie czekały. 



Zbliżenie na taśmy :)


A to z Tigera!! Zobaczcie jaki czadowy zeszyt trafiłam. 
W sam raz na podróżownik :)



A na koniec nieco Mieczysława...

Jest bardzo higieniczny - dużo czasu spędza w łazience :)





Jak wróciliśmy z ferii i przywieźliśmy go od mamy, 
to ze dwie godziny spał w koszu z brudną bielizną. 




No i jak tylko przychodzi paczka z zooplusa, pilnuje jej i nikomu nie da dotknąć. 


Jak siedziałam z Julą w domu, układałyśmy puzzle, a w weekend wszyscy. Nawet Mietek pomagał, choć chyba więcej psuł, jak ślizgiem wpadał w matę...




Nie wiedziałam, że w jeden dzień można ułożyć puzzle z 1000 części... 

Na dziś tyle... kolejne posty wkrótce. Mam nadzieję. 

czwartek, 16 marca 2017

Kartka na 70-te urodziny

Dawno dawno temu zostaliśmy zaproszeni na urodziny... Ale nie byle jakie urodziny - 70. i do tego podwójne. To było chyba w październiku...
Nie pamiętam,  ale nie było jeszcze bardzo zimno.
Zresztą widać po kocie jaka kruszynka leży mi na kolanach. 


Dla porównania tak wygląda teraz. 


Z haftem uwinęłam się szybko. Kartkę zrobiłam też szybko. 
Nawet zdjęcia aparatem zrobiłam, ale gdzieś mi zniknęły.


Dopiero wczoraj udało mi się sfotografować kartkę, bo akurat odwiedziliśmy na chwile Ciocię i Wujka. Niestety zdjęcia słabe, ale dobre i tyle. 





Przy okazji pochwalę się prezentem, jaki dostałam od Męża i Córci na imieniny... 
Niestety nie miałam jeszcze okazji go używać...



piątek, 9 stycznia 2015

Kolejne ekspresowe puzzle

W związku z tym, że ostatnio było dużo dni wolnych, naszło nas na układanie puzzli. O dwóch już pisałam, teraz pora na trzecie. 
Mieliśmy je układać w Sylwestra, ale zdążyliśmy we wtorek 30.12 ułożyć całe, 
zanim Sylwester się zaczął... 
Chociaż nie, niebo skończyłam układać  już po północy.... 
5 lat temu, w nocy z 30 na 31 grudnia trwała akcja porodowa, ale o tym w następnym poście :)

A teraz piękny Gdańsk nocą!! 



A co do zimy, o której pisałam wczoraj, to właśnie sobie poszła. W nocy lał deszcz i wiało, a rano 5 stopni na plusie :( i po śniegu ani śladu.

Chyba trzeba się w te góry wybrać wreszcie i pośpiewać po drodze razem z Marylą Rodowicz...


A na koniec nasze szalone dziecko :)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem

Witam poświątecznie. 
Jak to mawiają: święta, święta i po świętach....
W tym roku wyjątkowo długo trwały. 
U nas niestety zaczęły się gorączką Julki w samą Wigilię z rana. 
Na szczęście do popołudnia gorączka została zbita i na kolacje pojechaliśmy. 
Jak moglibyśmy uniemożliwić dziecku radości z prezentów. 
W pierwszy dzień świąt też byliśmy w gościach. 
Dopiero od piątku zaczęliśmy siedzenie w domu. 
Ale muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało.
Dokończyłam książkę, ułożyliśmy dwa pudełka puzzli, obejrzałam nawet jakiś filmy. 
Odpoczęłam trochę. 

Na początek wspomnienie minionych Świąt. 


(zdjęcie autorstwa Juli)

I część prezentów, które dostałam. 


A to puzzelki, które ułożyliśmy przez dwa dni.

W sobotę takie 1000 elementów...






W niedzielę takie 1000 elementów...



Szczerze powiem, nie lubię układać puzzli, które układają się zbyt szybko.  Ja muszę się trochę pomęczyć - ze 3 dni przynajmniej...
Mam takie dwa pudełka w zanadrzu... Na pewno w jeden dzień żadnego z nich nie ułożę.

Zbliża się koniec roku. Zaraz na blogach zaczną się pojawiać podsumowania, postanowienia noworoczne itp. Może i ja też nad czymś pomyślę.

Ale póki co jeszcze dwa dni starego roku,
za dwa dni nasze dziecko będzie miało 5. urodziny.
Najlepsze jest to, że mówi o nich i wspomina od dnia swoich 4. urodzin, czyli od roku.
Nawet wczoraj narysowała jak będzie wyglądał jej dzień urodzin...

wtorek, 21 stycznia 2014

Różności znowu...

Czy wy też tak macie, że się wam nazbiera zdjęć i nie macie kiedy ich wrzucać i potem taki misz-masz wychodzi?? Bo ja tylko pstrykam i pstrykam a potem, jak się nazbiera lub jak znajdę nieco czasu, to wrzuca....

No to zaczynamy :))

Na początek moje SALowe jajo...




Kiedyś, kilka lat temu, w ciucholandzie wypatrzyłam taki niewielkich rozmiarów woreczek z takiego beżowego materiału z ciemnobrązowymi "okruszkami". Stwierdziłam, że się nada do haftowania, splot taki jak lnu... No i przyszła jego pora... odleżał swoje w pudełku i doczekał się wykorzystania na haft. 
Najbardziej mi podpasował na SALowe jajo wielkanocne. 
To będzie moje drugie jajo... pierwsze było z zajęcami. 
Do tego używam muliny DMC 3863 + mojej osobiście farbowanej muliny o roboczej nazwie "storm"
Haftuję jedną nitką muliny co dwie kratki mojego niby-lnu :)
Wychodzi super... I całkiem szybko i przyjemnie się haftuje :)

Teraz moje patchworkowe wytwory:



Puzzle i serduszko. Inspirację czerpałam z sieci oczywiście...strony z patchworkami mogę oglądać godzinami. Wymyśliłam sobie, że zrobię dla Julki narzutę na nowe łóżko. Obliczyłam że potrzeba mi 40 kwadratów 17x17 cm. Każdy miał być taki jak te powyżej, potem jednak zredukowałam ich liczbę z uwagi na czas, jaki zajęło mi zrobienie tych dwóch. Ostatecznie stanęło na tym, że będzie jeden ładny, jeden z całości materiału. Mam już docięte kawałki na 3 kolejne. Z wyliczaniem i docinaniem najdłużej się schodzi. 
Serce trochę koślawo wyszło, ale popełniłam pewne błędy, puzzle już lepiej wyszły - równiej... 

A na zakończenie... 
moja nowa książeczka, którą wypatrzyłam w gazecie


I trochę miłości... miłości nigdy za wiele...





Zbliżają się walentynki, więc może komuś się przyda...

Dla tych co usypiają / usychają z miłości......


A dla tych co kochają zimę, która wreszcie przyszła...

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech