Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RR myszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RR myszki. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 listopada 2010

RR myszki - the really end!!!

Pogoda za oknem ponura, deszczowa i zimna... w sam raz na skończenie ostatniej listopadowej myszki w płaszczu przeciwdeszczowym i kaloszach, stojącej w kałuży z wody i rozmoczonych liści. Jedynie ten piękny żółciutki listek daje nieco słońca i radości :) 

I w ten oto sposób zakończyłam moją przygodę z pierwszym RR. W sumie to jeszcze muszę iść na pocztę, ale wszystkie myszy skończone zatem zabawa zakończona. Zaczęłyśmy w grudniu 2008. Na każdy obrazek był miesiąc. Długo to trwało. Jest listopad 2010. Okazało się, że miesiąc na zrobienie takiej myszki to za mało. Myślę, że nawet jakby były 3 miesiące to dla niektórych byłoby to za mało... 
Ale najważniejsze, że dostałam swoje myszki całe i zdrowe :)

To moja deszczowa mysza:




A to kalendarz Agnieszki...
... który już zapakowany leży i czeka na wysyłkę :)

A TU można zobaczyć wszystkie moje myszki :)

W sumie każdą myszkę haftowało mi się bardzo przyjemnie :) Jedynie do szału doprowadzały mnie te szlaczki z kolorowych kwadracików i te obrzydliwe chmury... kto to widział żółte chmury!! Było jeszcze kilka drobnych elementów, które wywoływały drobną niechęć... ale jakoś wszystko wyhaftowałam :) Musiałam :) 
Najprzyjemniej haftowało mi się ten listek listopadowy, grzybki, krabika, ślimaka, 
muszelkę z perłą i te śliczne majowe kwiatuszki...

Tylko nie pamiętam adresu tej strony, na której pokazywałyśmy swoje postępy w haftowaniu myszy... 
Czy ktoś mi może przypomnieć, bo dawno tam nie wchodziłam i może warto by było pokazać końcowy efekt naszej wspólnej pracy..

niedziela, 21 listopada 2010

Julkowa apaszka

Bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie moich myszek a zwłaszcza napisu, który wymyśliłam.  No bo taka jest prawda, że sama bym tych mysz nigdy w życiu nie wyhaftowała... poza tym to było moje pierwsze RR więc się zapisałam i bardzo się z tego cieszę. Beacik, literki pochodzą z haftów Vervaco... A co do prawy to kompletnie nie mam na nią pomysłu... oczywiście haft powędruje do Jukowego pokoju, tylko nie wiem w jakiej postaci. Chciałam go wsadzić z passe-partout w antyramę ... ale czy to nie za banalne rozwiązanie?? Myślałam, żeby coś z nimi uszyć, ale co?? Może ktoś mi coś podpowie??  Bo co dzień na nie patrzę i nic mi do głowy nie przychodzi :((
  * * * * * 

Ostatnio musiałam uszyć Julce coś pod szyję, bo ciągle gryzie i ssie suwak i tym samym odpina kurtkę mniej więcej do połowy, a na dworze coraz chłodniej i nieprzyjemniej... No i powstało takie cuś...




Trochę krzywo zszyłam na dole, no ale cóż...

A za modela posłużyła owca, bo akurat Julka była w terenie (znowu przekręćcie sobie ekran)...

Poza tym uszyłam jedną poduszkę na stołek. Strasznie się z nią męczyłam, chyba ze 3 godziny, ale uszyłam i nawet ładnie wyszła. Jeszcze 5 mi zostało do zrobienia. A jak Mój Kochany Mąż wrócił z pracy i mu pokazałam to spytał czy ja sama ją uszyłam... no to chyba najlepsza pochwała :)

Poza tym, z tego co mi zostało po wykrojeniu krążków na poduszki, przygotowałam materiał na obrus i kilka serduszek, wykroiłam materiał w Kubusie na pościel dla Juki, przygotowałam polar na osłonki do polerki samochodowej dla Męża i materiał na serwetki do obrusu. Także coś się dzieje....

A dziś z rana, jak Julka zapadła w sen, uszyłam kilka serduszek z materiału w niebiesko-fioletową kratę :)
Na razie leżą puste i to tyko 4 sztuki.... reszta przygotowana do zszycia :)

Miłych snów życzę :)

sobota, 20 listopada 2010

kalendarz RR - przedostatnia odsłona

Uprany i uprasowany. Zrobiłam napis. Trochę nad nim myślałam, bo chciałam, żeby było w nim coś o tym, że został zrobiony przez 12 wyjątkowych osób :) No i coś tam wymyśliłam....

(należy przechylić ekran)




I kilka zbliżeń...





poniedziałek, 25 października 2010

candelaBRA w toku...

Nadal czekam na kanwę od Safrin, na które będę haftowała staniczek zeBRA. Dostałam dwie kolejne, ale stwierdziłam, że nie wyślę ich dopóki tamtej nie dostanę. Dziś zaczęłam haftować staniczek candelaBRA, który trzeba zrobić do 30 listopada. Ja do tego czasu dostanę tą poprzednia kanwę to zrobię zeBRĘ i wyślę obie. No chyba, że uda mi się zrobić do tego czasu wszystkie trzy to wtedy będę miała spokój do końca marca 2011 :)  Oczywiście jak coś nowego dostanę to zrobię i poślę dalej, ale jakby się zdarzyło, że nie będę miała czasu, no to będę miała przynajmniej spory zapas... 

No więc jakiś czas temu zaczęłam haftować staniczek candelaBRA... niestety nie obeszło się bez prucia :( wrrrrr!!! Jak ja nienawidzę pruć, bo w tym czasie co musiałam pruć, mogłabym zrobić wiele nowych krzyżyków :(((( no ale źle dobrałam jeden kolor i strasznie mnie się nie podobało to co wyszło, więc musiała spruć! 
No i w związku z powyższym na razie nie bardzo mam co pokazywać :(

Jeżeli chodzi o temat RR-ów, to ostatnio dostałam od Abulinki informację, że jest na ukończeniu swoich myszek - w tym jednej na moim kalendarzu - hura!! - no i podobno w piątek miała wysłać... ciekawe czy się jej udało. Szczerze mówiąc na razie nie narzekam na brak czegoś do haftowania, ale z drugiej strony chciałabym już raz na zawsze zakończyć haftować ten kalendarz!!

poniedziałek, 18 października 2010

Myszka październikowa :)

Udało mi się zrobić kolejną, przedostatnią już myszkę, a w zasadzie dwie :)
bo na grzybobranie strach do lasu samemu iść...



 Bardzo przyjemnie haftowało mi się te myszki... zresztą jak wszystkie poprzednie. Najbardziej lubię backstitche, bo wtedy dopiero widać co się wyhaftowało. Została mi jeszcze jedna myszka do zrobienia. Na razie nie mam kanwy od Abulinki, ale myślę, że już niedługo do mnie dotrze wraz z moim kalendarzem. Już się nie mogę doczekać. A kalendarz oprawiony zawiśnie u Julki w pokoju :) Na pewno będzie z myszek zachwycona. Ale zanim to się stanie, to trochę czasu jeszcze minie... 

wtorek, 14 września 2010

MYSZKA WRZEŚNIOWA

Kilka dni temu skończyłam wrześniowa myszkę nauczycielkę... całkiem przyjemnie mi się ją haftowało i nawet szybko poszło... skończyłam haftować na plaży i jak skończyłam, to stwierdziłam, że muszę znaleźć jakieś muszelki, kamyczki i inne morskie gadżety żeby zrobić zdjęcie, na co Mój Kochany Mąż spytał po co morskie gadżety skoro to mysz i nie ma nic wspólnego z morzem...  no więc mu wytłumaczyłam, że jesteśmy nad morzem i dlatego. Na co on stwierdził, że te następne muszę dopiero na działce zacząć haftować, bo są z grzybami... a tam grzybów pod dostatkiem. No więc myszy poszły na razie w kąt, a wzięłam się wreszcie za peonie. Może uda mi się je skończyć, zanim wrócimy do domu. 


A to cały kalendarz Mariolci...


Jeszcze przed wyjazdem dostałam karteczkę od Aggaw :) Dziękuję bardzo...


...I kupiłam w Lidlu 4 zestawy do robienia kartek - jeszcze są jakby ktoś chciał. 


* * * * * * * * 

A na koniec Julka plażowicz :) Specjalnie dla Babci na pulpit ;)

poniedziałek, 6 września 2010

...różności...

Może zacznę od najważniejszego wydarzenia minionego tygodnia a mianowicie Chrztu Świętego naszej Juleńki.

Ubieranie - jeden z ulubionych uspokajaczy...

... wypędzanie diabełka...

A to z Mamusią i z Tatusiem :) - już bez kapelusika, bo ściągnęła zanim się msza rozpoczęła...

Przyjęcie było u nas w mieszkaniu... było tylko 14 osób, więc bez problemu się wszyscy zmieścili... zdjęcie w dużym rozmiarze - można obejrzeć z bliska :)

* * * * * * * 

A teraz trochę haftów: myszka wrześniowa, a w zasadzie jej część...

Obie myszki zabieram nad morze... właśnie - jutro w nocy jedziemy do Jastarni, a potem na tydzień na działkę.... cały czas zastanawiam się jak Julka zniesie podróż i czy będzie w miarę ładna pogoda, bo na upały to już nie ma co liczyć.. ale żeby chociaż nie padało ciągle i nie było 10 stopni tak ja dziś... Ale generalnie trzeba być dobrej myśli!! 

Poza myszkami zabieram chyba peonie... może wreszcie je skończę... w ubiegłym roku i dwa lata temu miałam takie dwa małe hafciki o morskiej tematyce.... teraz mam zbyt dużo roboty żeby jeszcze robić takie hafty :) Chciałabym skończyć wreszcie te peonie i te myszy puścić dalej w świat..

W takim razie do zobaczenia 26 września :) 

No i dziękuję za miłe komentarze :)

wtorek, 24 sierpnia 2010

!!nareszcie myszki dostałam!!

Dziś wreszcie dotarły do mnie dwa kalendarze RR-owe :) od Abulinki... 
już nie będę się rozpisywała co to tym wszystkim myślę :/ 


...jeden Emlut...


... i drugi Mariolci...




Cieszę się, że wreszcie myszowy zastój się skończył i wreszcie dostanę niedługo mój kalendarz :) jest już u Abulinki :)

* * * * * *

W niedziele po obiadku w Ikei byliśmy m.in. w Empiku, bo chciałam kupić sobie książkę "Dom nad Rozlewiskiem" a przy okazji zakupiłam też nową książkę Grocholi "Zielone Drzwi".


Szkoda że te książki są tak strasznie drogie :( za te dwie zapłaciłam aż 68 zł - to jakiś obłęd!!

* * * * * *

Zaczęłam robić hafcik na drugą kartkę ślubną... ślub w sobotę, mam nadzieję, że zdążę :)



* * * * * *

A na koniec nasza Juleczka :)


Bardzo się cieszę, że mój przepis przypadł wam do gustu :) pomidorki bardzo łatwe do zrobienia a jaki pyszny sosik potem wychodzi!!! Mniam!!

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech