Kilka dni temu skończyłam wrześniowa myszkę nauczycielkę... całkiem przyjemnie mi się ją haftowało i nawet szybko poszło... skończyłam haftować na plaży i jak skończyłam, to stwierdziłam, że muszę znaleźć jakieś muszelki, kamyczki i inne morskie gadżety żeby zrobić zdjęcie, na co Mój Kochany Mąż spytał po co morskie gadżety skoro to mysz i nie ma nic wspólnego z morzem... no więc mu wytłumaczyłam, że jesteśmy nad morzem i dlatego. Na co on stwierdził, że te następne muszę dopiero na działce zacząć haftować, bo są z grzybami... a tam grzybów pod dostatkiem. No więc myszy poszły na razie w kąt, a wzięłam się wreszcie za peonie. Może uda mi się je skończyć, zanim wrócimy do domu.
A to cały kalendarz Mariolci...
Jeszcze przed wyjazdem dostałam karteczkę od Aggaw :) Dziękuję bardzo...
...I kupiłam w Lidlu 4 zestawy do robienia kartek - jeszcze są jakby ktoś chciał.
* * * * * * * *
A na koniec Julka plażowicz :) Specjalnie dla Babci na pulpit ;)