Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!

środa, 22 lipca 2015

Wspomnienia z Kudowy Zdrój cz. I

Witam wszystkich :)

Trochę mnie tu nie było. A to dlatego że byliśmy na urlopie a Mąż zapomniał zapakować kabelka do aparatu. Nie mogłam zgrać zdjęć, bo już dawno bym coś wrzuciła. 

W tym roku wreszcie wybraliśmy się w góry. Może nie takie góry jak Tarty, ale całkiem przyzwoite. Mieliśmy zamiar trochę się powspinać i połazić po górach, ale ostatecznie więcej jeździliśmy. 

Miejscem noclegowym i wypadowym do 22 odwiedzonych miejsc była Kudowa-Zdrój
Piękne miasteczko położone w Kotlinie Kłodzkiej, przy samiutkiej granicy z Czechami. 

Na początek taki pogląd, na miejsca, które odwiedziliśmy. 
Zrobiliśmy 1 700 km, z czego 920 km dojazd i powrót. 


Pokazanie wszystkich miejsc zajmie mi kilka postów, więc proszę o cierpliwość. 
Może będzie jakiś krzyżykowy przerywnik :)

BARDO

W Bardzie odwiedziliśmy Sanktuarium MB Strażniczki Wiary Świętej

Więcej o organach można poczytać TU



  
i ruchomą szopkę



Wyjeżdżając, przejechaliśmy przez kamienny most, który niestety w 1950 roku został odbudowany, po tym jak zniszczyli go wycofujący się Niemcy. 
Ale w 1997 w czasie powodzi oparł się 11-metrowej fali powodziowej, która przelewała się górą :)


BŁĘDNE SKAŁY

Wędrówka przez Błędne Skały była bardzo przyjemna. Julce bardzo się podobało. 
Tylko nas ciągle pospieszała. Tu nie ma co opowiadać, tu trzeba tylko oglądać...











Tu za mną są już Czechy :)



poniedziałek, 6 lipca 2015

Weekend obfity w xxx

Witam!! 
Za mną weekend. Upalny. Za krótki. A przede wszystkim pełen xxx. 

Byliśmy na działce, choć mieliśmy jechać do Krakowa. 
Zamiast smażyć się na krakowskim rynku pływałam w jeziorze i opalałam się na leżaku oraz haftowałam... 

Haftowałam w drodze na działkę... haftowałam w przerwach od opalania, w cierniu pod brzozą, haftowałam również w drodze powrotnej. 

A oto co wyszło spod igły.

Najpierw mój ostatni wreszcie skończony UFOk (nie licząc jeszcze jednego haftu, którego nie wiem czy kiedykolwiek skończę). Ten hafcik zaczęłam w 2008 albo w 2009 roku. Zaczęłam, zrobiłam troszkę i długo długo leżał w pudle. Kilka razy się za niego zabierałam, ale jakoś zawsze było coś innego. W zeszłym roku na Maurach sporo zrobiłam, ale nie udało mi się skończyć. 
I wreszcie się na niego zawzięłam :) i skończyłam.... ile można leżeć w szafie.

najpierw było pranko


potem suszenie




A tak wygląda na prawdę. 




Jeszcze tylko wyprasować, podkleić, ponaciągać nitki i do ramki :)
Będzie wisiał obok Ratusza w Sandomierzu... 

Nie wiem czy będę robiła jeszcze jakiś obrazek z tej serii, choć podobają mi się :)
Może kiedyś coś wybiorę niedużego. 

Teraz kolej na trzy maleństwa...

Jedno zrobiłam (prawie) w samochodzie w drodze na działkę. 
Hafcik ma wymiar 3x4 cm. Zrobiłam go specjalnie do malutkiej drewnianej rameczki o wymiarach 4x5 cm. Po skończeniu trzech dużych haftów ostatnio potrzebowałam coś małego i szybkiego zrobić. 


A to trzeci naparstek do kompletu. Tak mi chodzi po głowie żeby je w jakiś patchwork wszyć... ale na razie dołączy do pozostałych w pudełku. 


A to monogram do drogiej małej drewnianej ramki. Okrągłej. 
Będzie lekko wypchany i bez szybki. 


No i ostatnio zaczęty hafcik, chyba wszyscy go znają...
Tak sobie wymyśliłam, że zorbie wszystkie trzy. Mam taka wąską ścianę przy oknie, w sam raz na takie trzy małe rameczki. Będzie to przerywnik dla większego haftu, który muszę wreszcie wybrać. 


A na koniec zdjęcie dzikiej róży w rezerwowej oprawie.

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech