Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!

wtorek, 17 stycznia 2017

słoiczek z orzechami w miodzie

Dziś coś dla ciała, a dokładniej dla żołądka. 

Kiedyś dostałam od Babci malutki słoiczek z orzeszkami w miodzie, 
który dostała od swojej siostry z Grecji. 
Słoiczek był taki ładny, że stał bardzo długo w kuchni. Wreszcie stwierdziliśmy, że żeby się nie popsuł, trzeba go zjeść. Orzeszki były pyszne. 

W zeszły roku w Chorwacji kupiłam sobie większy, mimo wysokiej dosyć ceny. 
W środku pyszności. 

Potem, jak już go opróżniliśmy, stwierdziliśmy, że przecież możemy sobie sami zrobić taki słoiczek. 
Wystarczy kupić różne orzechy, zalać miodem i gotowe. 

Ostatnio, jak byłam w Pepco, wynalazłam cudne słoiczki. Mały kosztował chyba 5 zł. 
Kupiłam jeden z myślą właśnie o orzeszkach. 
Teraz żałuję, że nie więcej. Muszę się jeszcze tam wybrać. 

Akurat miałam różne orzechy, w tym pistacje, których słony smak wspaniale komponuje się ze słodkim miodem, wsypałam wszystkie do słoika, Mąż zalał miodem i gotowe!! Palce lizać.

Jak mam chęć na coś słodkiego biorę łyżeczkę i zjadam kilka orzeszków. 
Najbardziej lubię włoskie - najlepiej nasiąkają miodem. 


Muszę powiedzieć, że pięknie wygląda. Smakuje jeszcze lepiej, choć dużo zjeść nie można.  
I może być wspaniałym prezentem np. pod choinkę. Muszę pomyśleć o tym w tym roku. 

czwartek, 12 stycznia 2017

B i inne nowooprawione hafty na mojej ścianie

Witam,
w trzy dni udało mi si skończyć i oprawić mały monogram, o którym niedawno pisałam. 

Tu jeszcze w trakcie, przy kawce weekendowej. 


A tu już skończony, ale jeszcze na tamborku. 


Namęczyłam się z oprawą. Nie chciało się ładnie ułożyć. Jak już podkleiłam od spodu, okazało się, że krzywo wyszło. Ech... Ale wreszcie się udało. 



Przy okazji przejrzałam swoje pudełko z haftami i oprawiłam trzy nowe. 

Ten niebieski hafcik miał być na coś innego, ale zmieniłam zdanie, bo idealnie pasował do takiej zielonej rameczki, która leżała bardzo długo w innym pudle. 
Niestety nie mieścił się z szybką, więc jest bez. 


Wesoły reniferek... też pasował do ramki, która leżała w innym pudle. 


I taki pocałunek, który kiedyś był w innej ramce, potem trafił do pudełka i teraz przypasował mi do takiej drewnianej ramki z Ikei. 


Jest jeszcze jeden, ale muszę podejść do sklepu dobrać passe-partout. 

A tak prezentuje się moja ściana z haftami. 



Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech

KLUB TWÓRCZYCH MAM

KREATYWNY KUFER