Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL WIELKANOCNY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL WIELKANOCNY. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 maja 2014

Kartka urodzinowa i stare hafty w nowej odsłonie

Jakiś czas temu zrobiłam malutki hafcik na kartkę. Potem zrobiłam kartkę. 
Ale muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba. 



Osobie obdarowanej też się podobała.

* * * * * * *

Ostatnio zamawiałam sobie passe-partout do moich haftów. W sumie to w większości do starych. 

 do trzech malutkich obrazeczków, które wiszą w kuchni. 
Czarne passe-partout zdecydowanie dodało im uroku. 

Cztery pory roku też całkiem przyzwoicie prezentują się w nowym ubranku. 

No i wreszcie moje jajo, które powinno na Wielkanoc zawisnąć na ścianie, ale dopiero teraz doczekało się passe-partout. Może na następną Wielkanoc doczeka się ramki i miejsca na ścianie. 

A na koniec śpiąca Julka :)

wtorek, 4 marca 2014

Dziś tylko xxx

Jestem... trochę dłubię xxx, trochę robię innych rzeczy... niestety na wszystko, co bym chciała robić nie starcza mi czasu, a w głowie coraz więcej pomysłów... 
Ale wszystko sobie zapisuję, z nadzieją, że kiedyś doczekam takiej chwili, ze będę mogła to wszystko zrealizować.  Mam taki specjalny katalog z inspiracjami, do którego wrzucam wszystkie zdjęcia znalezione w sieci z pomysłami, przedmiotami, aranżacjami, które mi się spodobały i które kiedyś chciałabym zrobić... Sporo tego jest..

Póki co peonie już wiszą na  ścianie....


Zdjęcie nieco krzywo zrobione, ale coś tam widać... niestety nie ma słoneczka żebym mogła porobić ładne zdjęcia... 

A to moje SALowe jajo...


Skończone ale nieoprawione... Może przed Wielkanocą zdążę. 
Bardzo przyjemnie się je haftowało, szybko i całkiem fajnie na tym materiale lnopodobnym... Został mi jeszcze jeden taki kawałek, na coś się może kiedyś nada. 

Jak już jesteśmy przy haftach, to poszukuję legendy to tego małego hafciku...


Coś tam z boku jest, ale to chyba nie są kolory mulin...

A na koniec postępy w moim starym-brzydkim hafcie przedstawiającym mojego cudownego męża :)
Troszkę przybyło...
Ale znowu muszę się udać po kolejne brakujące mulinki...



A tak już zupełnie na koniec moje zakupki ostatnie :)

len Belfast 32 ct - kolor naturalny (30x140 cm)



i dwie paczuszki czarnej aidy 18 ct


Teraz się zastanawiam, czy nie potrzebne by mi były trzy... ale zanim zrobię, to co mam zamiar na nich zrobić, to pewnie będę jeszcze coś zamawiać... 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Dziś trochę xxx i troszkę zaległej biżuterii :)

Jakiś czas temu zapisałam się na SAL WIELKANOCNY 2014... pewnie wspominałam... 
To moje jajo, a dokładniej jego kawałek:



Stan obecny niewiele się różni od tego zdjęcia, bo nie miałam jakoś nastroju w ten weekend ani cały miniony tydzień go haftować... Do Wielkanocy jeszcze sporo czasu...

Zapisałam się też na SAL ZIMOWY... choć widzę, że to nie był dobry pomysł, ale obrazek uroczy, więc może na przyszłą zimę skończę... 

Na razie mam tyle...


Kolory obrzydliwe, kanwy oczywiście, choć sam środek ma tak dużo różnych kolorów mulin, że oczopląsu można dostać. Ale będę dzielna i będę pomału dłubała... jak nie tej zimy to następnej skończę... nie pali się. 

A na koniec nieco zaległej biżuterii.











Na dziś tyle, choć w kolejce czekają kolejne zdjęcia, bo w sobotę poszalałam... 

wtorek, 21 stycznia 2014

Różności znowu...

Czy wy też tak macie, że się wam nazbiera zdjęć i nie macie kiedy ich wrzucać i potem taki misz-masz wychodzi?? Bo ja tylko pstrykam i pstrykam a potem, jak się nazbiera lub jak znajdę nieco czasu, to wrzuca....

No to zaczynamy :))

Na początek moje SALowe jajo...




Kiedyś, kilka lat temu, w ciucholandzie wypatrzyłam taki niewielkich rozmiarów woreczek z takiego beżowego materiału z ciemnobrązowymi "okruszkami". Stwierdziłam, że się nada do haftowania, splot taki jak lnu... No i przyszła jego pora... odleżał swoje w pudełku i doczekał się wykorzystania na haft. 
Najbardziej mi podpasował na SALowe jajo wielkanocne. 
To będzie moje drugie jajo... pierwsze było z zajęcami. 
Do tego używam muliny DMC 3863 + mojej osobiście farbowanej muliny o roboczej nazwie "storm"
Haftuję jedną nitką muliny co dwie kratki mojego niby-lnu :)
Wychodzi super... I całkiem szybko i przyjemnie się haftuje :)

Teraz moje patchworkowe wytwory:



Puzzle i serduszko. Inspirację czerpałam z sieci oczywiście...strony z patchworkami mogę oglądać godzinami. Wymyśliłam sobie, że zrobię dla Julki narzutę na nowe łóżko. Obliczyłam że potrzeba mi 40 kwadratów 17x17 cm. Każdy miał być taki jak te powyżej, potem jednak zredukowałam ich liczbę z uwagi na czas, jaki zajęło mi zrobienie tych dwóch. Ostatecznie stanęło na tym, że będzie jeden ładny, jeden z całości materiału. Mam już docięte kawałki na 3 kolejne. Z wyliczaniem i docinaniem najdłużej się schodzi. 
Serce trochę koślawo wyszło, ale popełniłam pewne błędy, puzzle już lepiej wyszły - równiej... 

A na zakończenie... 
moja nowa książeczka, którą wypatrzyłam w gazecie


I trochę miłości... miłości nigdy za wiele...





Zbliżają się walentynki, więc może komuś się przyda...

Dla tych co usypiają / usychają z miłości......


A dla tych co kochają zimę, która wreszcie przyszła...

środa, 15 stycznia 2014

Miłe spotkanie

Wczoraj u mnie w domu doszło do przemiłego spotkania z Magdą Bańczyk. 
Magda prowadzi sklep z tkaninami w Pruszkowskim Cornerze i  bywa na kursach patchworkowych u Ani Sławińskiej, na co mnie namawiała.
Było to nasze pierwsze takie spotkanie, nie licząc tych w sklepie podczas moich zakupów... 
no i na pewno nie ostatnie...
Magda jest fanką szycia i patchworków, ale też trochę haftuje. 
Przy pysznym jedzonku pooglądałyśmy swoje hafty, rozprawiałyśmy na temat lnu i haftowania na nim... i tak  ogólnie na tematy robótkowe i sprawy z nimi związane. 
Miło, i niestety za szybko, zleciało 2 godziny...

* * * 
Z frontu xxx:

Przybyło nieco xxx na moich peoniach :) Wreszcie zapełniłam dziury, które powstały jeszcze we wrześniu nad morzem z powodu braku mulin... 



małymi kroczkami zbliżam się do końca, ale jakoś mnie to jeszcze nie motywuje do wzmożonego stawiania xxx. 
Poza tym dziś spadł pierwszy śnieg tej zimy... więc nie pozostaje mi nic innego jak zabrać się za SAL ZIMOWY... a miałam peonie skończyć...

A do tego oczywiście zapisałam się na SAL wielkanocny, gdzie haftujemy takie cudne jajo...


Wybrałam sobie materiał do haftowania i mulinę: DMC 3863 i moja własnoręcznie farbowana mulina, która roboczo nazwałam storm. Jakoś tak mi się ta kolorystyka z burzowym niebem kojarzy... 
Haftuję jak na lnie, co dwie nitki, ale jedna nitka muliny, bo gęściutki ten materiał. 


I już postawiłam pierwsze krzyżyki... całkiem przyjemnie się haftuje. 
Niestety zdjęcie zrobione wieczorkiem, więc nie widać prawdziwego odcienia i brązowych drobinek na tym materiale. Kupiłam go dawno temu w ciucholandzie. stwierdziłam, że się nada do haftowania no i przyszła jego pora. Zawsze jak idę do ciucholandu to tylko szukam czegoś, na czym by się dało haftować. 

Zadała sobie trochę trudu i odszukałam w sieci inne jajka z tej serii:








A to kilka interpretacji znalezionych w sieci...



To drugie ma cudne kolory :) 

A to moje jajo zajęcze :)


Też robiłam moją cieniowana muliną i kilkoma pasującymi do niej kolorami DMC :)

A na koniec nasza baletnica tuż przed zajęciami z baletu :)

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech