Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świąteczny SAL 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świąteczny SAL 2011. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Wspomnienia Świąt

I już po Świętach... niestety pogoda nie dopisała, tzn. dopisała, ale zupełnie na tą porę rioku
To moje kolejne woreczki. Kończone późną nocą prze Wigilią... ale najważniejsze, że skończone w porę...



I już zapakowane :)


I to już chyba koniec świątecznych robótek... 

Nasza choinka (foto. Julka)


A to już moje prezenty, tzn. jedne z wielu... które dostałam od Mikołaja...

3 super książki :)


Dostałam też 3 koraliki do mojej bransoletki, piżamkę, herbatki, słodycze i duuużo kasy :)))
Jak ja lubię dostawać prezenty :)

W czasie Świąt zrobiłam mały hafcik... zajęło mi to dwa wieczory...
Haftowałam na lnie 2x2. Będzie jak znalazł na przyszły rok na prezent :)
Już go widzę w białej ramce z Ikei...


* * * * * * * * 
Jakiś czas temu pisałam do różnych Ambasad, w tym do Nuncjatury Apostolskiej z prośbą o znaczki...
Jakież było moje zdziwienie, gdy przed Świętami dostałam życzenia świąteczne wraz ze znaczkami z Watykanu... Jak miło że ktoś odpowiedział na moją prośbę...

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Twórczy weekend :)

Minął kolejny dosyć twórczy i obfity w haftowanie i szycie weekend. 

Otóż po pierwsze - uszyłam, a w zasadzie skończyłam szyć, poduszkę z misiem :))))) 


Miałam problem z wszyciem suwaka!! Mało brakowało a wierzchnia strona poduszki wyleciała by przez okno :) bo się naszyłam, na prułam i nic z tego nie wyszło. Na szczęście miałam okazję w sobotę być u mamy, która w pół minuty wyjaśniła mi jak to zrobić... No i się wszyło, ale nigdy więcej nie będę takich poduszek kończyć paskiem z polaru!!! NIGDY!! Ale wiedziałam, że tak będzie... tylko nie chciało mi się iść po kolejny zwykły bawełniany materiał i wycinać pasków, więc użyłam polaru, który miałam pod ręką, żeby było szybciej. I to był wielki błąd... no ale jakoś dobrnęłam do końca, suwak jako tako wygląda. 
Efekt końcowy zadowalający!!!!!!!!!! Bynajmniej dla mnie :)
Poduszka miała być pierwotnie dla naszej Julki, ale będzie dla innej Julki. Dla naszej zrobię z misiem Lickle Ted z żółtym kwiatkiem, którego muszę tylko dokończyć... A jak będę miała wenę to i z takim też się zrobi... 

Po drugie - prawie zrobiłam miarkę wzrostu dla Julki - tzn. brakuje tylko szelek do zawieszenia, całość jest już zeszyta i wygląda tak:


W środek włożyłam grubszy materiał - taki jakby trochę gumowany z jednej strony... (podszewka od zasłonek) żeby całość była cięższa i lepiej wisiała. 
najpierw muszę zamówić wieszak, a potem tylko doszyję szelki i gotowe :)
 Hm.. tylko zapomniałam zmierzyć szerokości :( No nic... 

Po trzecie - intensywnie pracuję nad kolejnym haftem z zabawy RR Nadmorskie Wspomnienie, bo od tego uzależnione jest zaczęcie kolejnego :)  Więc wiadomo - trzeba się sprężać :)
 
Mam już tyle :)

 
Tego pelikana całego nie widać, bo się zagiął na tamborku, ale górna połowa cała skończona. Trochę mi jeszcze zostało, ale i tak szybko w miarę mi idzie... bo obrazek duży - chyba największy ze wszystkich. 

No i na deser - po czwarte - oprawiłam wreszcie moje SALowe bombeczki - moje cudeńka, 
które niestety dopiero po Świętach zawisły na ścianie... 
Ale stwierdziłam, ze przez zimę mogą jeszcze powisieć. 

 
Chwilowo wiszą na miejscu peoni, które stoją na stole w salonie :) 
A wiosną to nie wiem... pomyśli się. 

Także jak widzicie działo się i to dużo :)

Moja lista planów na 2012 nieco została zmodyfikowana... bo co chwila mam nowe pomysły, niektóre stare wywalam, zmieniam, ciągle coś się dzieje - w zależności od nastroju i chwili... 

Otóż plan haftowania na najbliższe kilkanaście/kilkadziesiąt dni jest taki: 
* skończyć pelikana i wysłać obydwa hafciki w świat!!
* skończyć misia Lickle Ted na poduszkę dla Julki
* dopiero po skończeniu tych dwóch zacznę kosz z peoniami :))))

A jak już wspomniałam o kończeniu haftów, to wczoraj przejrzałam sobie wszystkie moje hafty, które zaczęłam a nie skończyłam... no i stwierdziłam, że nie jest tak źle. 

Nie ma ich tak dużo, jak myślałam, a głównie są to małe hafciki :) Z dużych to mam Żurawia Gdańskiego, które bardzo bym chciała skończyć i zdjęcie Mojego Męża, którego pewnie nie skończę bo jak patrze na krzyżyki, którymi go robiłam, to mnie głowa boli. Haft jest na kanwie chyba 20ct haftowany dwiema nitkami muliny i do tego każdy krzyżyk w inną stronę :(((((((((((((( 
A taki cudny jest, już niewiele mi zostało... ale nie wiem czy będę miała tyle siły żeby go dokończyć...
No i ten miś Lickle Ted, ale on jest mały, a tak to dwa małe hafciki na kartki (kwiatek i flamingi w miłosnym uścisku), jeden taki mały kwadratowy hafcik (haf gobelinowy) - ostatnia pora roku - lato (trzy mam zrobione i oprawione), którą wypadało by skończyć i całość gdzieś wreszcie powiesić, imię Julki na ręczniku + dwa małe morskie stworzonka po bokach no i to by było chyba na tyle... 
mam sporo haftów przygotowanych do haftowania - tj. z przyciętą kanwą, naszykowana muliną i schematem, ale to się nie zalicza do zaczętych na szczęście, bo w każdej chwili mogę schować kanwę i śladu nie będzie :)

Swojego dzisiejszego posta zgłosiłam do 25 odcinka Twórczego Weekendu :)

wtorek, 6 grudnia 2011

Dziś troszkę świątecznie

 Jakiś czas temu udało mi się skończyć SAL-owe bombki :)
W najśmielszych marzeniach nie myślałam o tym, że skończę je jeszcze w listopadzie :) 
Ale tak szybko i przyjemnie mi się je robiło, że skończyłam... Niby taki wielki haft, ale w sumie to mało było xxx do zrobienia. Bo te bombki takie puste w środku... tylko zawijaski... ale cudne...


Zgodnie z regulaminem zabawy, na razie nic więcej nie pokażę... 
po pierwsze-nie można, po drugie-nie mam...

Ostatnio wpadłam w wir świątecznych i prezentowych hafcików :)
Ostatnio zrobiłam kolejny mały hafcik na serduszko-zawieszkę... w sumie mam już 3 - teraz tylko zszyć, wypchać i gotowe :) Zdjęć niestety nie mam :( 

Obecnie zaczęłam kolejny hafcik łazienkowy - suknia na wieszaku - który będzie prezentem gwiazdkowym dla pewnej miłej Pani :) 


  Do tego będzie drugi:


Tylko nie wiem czy się wyrobie przed świętami... jak nie, to będzie z innej okazji :) 
hafciki będą w kolorach: szary i fiolet - szare będą wieszaki, suknie fioletowe...
Nic oprócz sukienek nie haftuję... ja francuskiego ni w ząb, więc nawet nie wiem, co tam jest napisane :( 

Na razie mam wieszak od pierwszej sukni :) 
haftuje na etaminie koloru ecru o gęstości 20 ct - wielkość 10x15 cm
mulina z beznumerowych zapasów

Hafcik będzie oprawiony w pobielona drewnianą ramkę z fioletowym materiałowym passe-partout. 

A na koniec kilka świątecznych wzorów do pobrania...











Niektóre motywy z tych hafcików użyłam do ozdobienia moich przyszłych świątecznych serduszek :)

Święta tuż tuż :)

I w radiu już świąteczne piosenki grają :)



wtorek, 8 listopada 2011

Biżuteria ~30~

Ostatnio było dużo haftów, to teraz czas na biżuterię... 

Na początek dwa naszyjniki z drobnych koralików:



i 3 pary kolczyków...





Te gronka w odcieniach różu i fioletu bardzo mi się podobają...  fajnie wyglądają na uszach... 
Wczoraj skończyłam robić super naszyjnik... ale na razie leży na półce i czeka na zdjęcie :)

* * *

A na koniec mój post na blogu SALowym :)

poniedziałek, 17 października 2011

Biżuteria ~29~ i SAL 2011 cz. IV

Tym razem trochę cukierkowo, różowo, wrzosowo...  

Ciekawy zestaw z kiełków i różowych perełek...

A to wygrana w moim Candy na 50-tkę - prezent który zrobiłam dla Mariny 

Marina już go dostała, i co najważniejsze, jest zadowolona... nawet już go założyła... 
TU można zobaczyć jej zadowolona minę...

A na koniec małe kolczyki z różowymi kuleczkami cloisonne...

A na koniec pierwsza ukończona bombka ze Świątecznego SAL-u 2011

Sama nie wierzę, że tak szybko mi poszło... 

W piątek po południu miałam przygotowaną kanwę, schemat i mulinkę...


W niedzielę rano miałam tyle...


i kilka zbliżeń...




A wczoraj wieczorem skończyłam pierwszą bombkę...



Oczywiście bez koralików... próbowałam zrobić frenchknoty metalizowaną muliną DMC, jednak po kilku się poddałam i wyprułam... chyba zrobię z perłowych drobniutkich koralików...

W realu wygląda cudnie :)
I robiło się ją naprawdę szybko...

piątek, 14 października 2011

SALowa zmiana planów i korale czerwone jak wino...

Tym razem biżuteria w kolorze czerwonym... 

Komplet z sieczki korala czerwonego, który jakiś czas temu poleciał do Australii. w skład kompletu wchodziła gruba bransoletka, kolczyki-gronka i zawieszka-gronko...

Bransoletka z czerwonych grubych kamyczków z zawieszkami...

kolczyki z korala 
 Wszystko sprzedane :)

 * * *

Dumałam nad tymi dwoma wzorami SALowymi, dumałam i wydumałam... jednak będę haftowała bombki ANN... Jakoś tak mi się bardziej spodobały jak na nie patrzyłam...

I nawet zaczęłam haftować, tylko czekam na sobotę i odrobinę słońca, żeby jakieś normalne zdjęcie zrobić...

Tylko tak się zastanawiam, do czego mi ten kolor granatowy będzie pasował... no ale może za trzy lata zmieni nam się kolor ścian w którymś pokoju nam się zmieni na inny... Poza tym takie bombki to haft sezonowy i postoi może z miesiąc gdzieś na regale albo stole... I do jasnego fioletu granat w sumie pasuje...
Będzie dobrze...

* * *

Ale muszę wam powiedzieć, że super wychodzą mi te krzyżyki na 18' jedną nitką... napatrzeć się nie mogę... Tylko haftowanie na granatowej kanwie nieco męczące... jak haftuję na białej kanwie to się wkurzam, jak mi od spodu przez dziurki w kanwie prześwituje światło to się wkurzam, bo nic nie widzę... a przy granatowej to zbawienne jest... bo przynajmniej widzę gdzie igiełkę wbić...

* * *


CZY NIKT NIE CHCE WZORÓW ŚWIĄTECZNYCH????

czwartek, 13 października 2011

Black and white i SALowo :)

dziś rano dostałam od Aploch zaproszenie do Świątecznego SALu 2011 :) (banerek obok -->)
i tak się zdecydowałam na haftowanie jednego z wybranych tam obrazków, więc się cieszę, że będę tam mogła pokazywać postępy w haftowaniu - o ile jakieś będą :) 
Ale mam nadzieję, że tak :) Chociażby niewielkie :)

* * * 

Mam do oddania kilkanaście kolorowych i czarno-białych wydruków z haftami świątecznymi... niestety nie mam zdjęcia, ale są wśród nich bałwanki, mikołaje, bombki, kilka stron z gazetek takich jak TWOCS czy Cross Stitch Crazy, choinki i inne małe świąteczne motywy... 
Jeśli ktoś jest zainteresowany, proszę o komentarz i maila z adresem....

* * * 

A na koniec trochę smutno, blado i czarno-biało... a w zasadzie czarno-przezroczysto... 
Przerobiony naszyjnik na naszyjnik i bransoletkę...


I taki skromniutki komplecik z kryształków...  skromniutki ale bardzo ładny...

środa, 12 października 2011

Inicjały dwa :)

Bardzo dawno temu, nawet nie pamiętam dokładnie kiedy, ba... nawet mniej więcej nie pamiętam kiedy... powstał inicjał... ostatnio go odnalazłam, uprasowałam, oprawiłam i sfotografowałam... 

No i pokazuję, bo wy spragnione moich krzyżyków jesteście ;)


Obrazek ma wymiary 13x18 cm i jeszcze nie wiem, co z nim zrobię... może ktoś się na niego skusi...

A to świeżo wyhaftowany z myślą o Bożym Narodzeniu i pewnej miłej osóbce :)


Inicjał wyhaftowany jedną z moich farbowanych mulin... passe-partout materiałowe w odcieniach zielonego :) też sama zrobiłam :) Wymiar 13x18 cm.

* * *

Julka ma się już lepiej, wczoraj miała tylko stan podgorączkowy i mniejszy katar, dziś rano brak gorączki  i żadnego kataru... wygląda na to że uniknęliśmy antybiotyku... ufff...
I nawet obrzydliwy syropek łyka bez większych problemów... małego podstępu używam :)

* * *

Zaglądałam parę razy na bloga Świąteczny SAL 2011 no i się skusiłam na haftowanie jednego z dwóch wybranych obrazków Lili Soleil


I wczoraj nawet kupiłam sobie kawałek granatowej Aidy 18... planuję białą muliną haftować...
Pewnie oślepne przy tym zupełnie, ale co tam...
No i obstawiam koniec tego haftu gdzieś tak w roku 2015 :)
Ale jak już go skończę i oprawię... ach... to będzie cudeńko...
Co prawda na kanwie rustico też by było ładnie biała muliną... ale już tą granatową kupiłam... a może pójdę i wymienię na rustico... jak myślicie?? Albo bym wyhaftowała osobno trzy bombki... i w takie potrójne passe-partout wsadziła... Sama już nie wiem ...

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech