...Ach, co to był za ślub!
Dęta orkiestra grała ile tchu, mówię wam
trąby tu, tuby tam, ach! szkoda słów...
Panie, panowie, to był wspaniały ślub, to był ślub!!!
Ach, co za ślub!
Zacznę od haftu, który przygotowałam na tę okoliczność :)
Nie chadzam na wesela bez haftów na prezent :)
No chyba że do kogoś nie z rodziny, co zdarza się niezwykle rzadko.
Tak się zaczął. haftowałam miesiąc, bardzo przyjemnie i szybko szło.
I oprawiony!!
Do tego zrobiłam poduszeczkę na obrączki.
I kartkę - ale była ona prezentem od Teściowej.
A to wszystko razem.
Haft bardzo się podobał, co mnie niezmiernie cieszy!!!
Młodzi pięknie wyglądali,
wszystko było dopracowane w najmniejszym szczególe,
wytańczyłam się za wszystkie czasy do samego rana, tak, że następnego dnia nie mogłam chodzić!!
Musiałam też za Julę, która złapała welon, zatańczyć taniec z nowym Panem Młodym ;)
Nie wiedziała niestety, z czym wiążę się złapanie welonu :)