Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2020

czerwcowy wypad nad morze

Dziś kolejny zapomniany wyjazd... 

Zapomniany w sensie bloga, bo ja bardzo dobrze pamiętam każdy dzień, 
który spędziliśmy nad polskim morzem - moim ukochanym. 

W czerwcu tego roku, na kilka dni przed Bożym Ciałem, udało nam się wyjechać nad morze. 
Jula akurat nie miała lekcji w szkole, wzięliśmy kilka dni urlopu i
 pojechaliśmy na Wyspę Sobieszewską. 

Jak ja kocham ten widok...




Pierwszego dnia mieliśmy plażing, bo była piękna pogoda :)


Drugiego dnia była wycieczka objazdowa: 

PIASKI 

W Piaskach chciałam dojechać do granicy z Rosją. 
Niestety się nie udało, a na 3-kilometrowy spacer nie było czasu. 
Wyszliśmy tylko na plażę i tyle. 

Po drodze do Krynicy Morskiej wdrapaliśmy się na Wielbłądzi Garb. 


 KRYNICA MORSKA 

W Krynicy najpierw pojechaliśmy obejrzeć latarnię morską, która oczywiście z powodu covid-19 była niedostępna do zwiedzania. 

 

Poszliśmy na molo, przeszliśmy kawałek przez miasto i pojechaliśmy dalej. 

Po drodze do Sztutowa patrzyliśmy, jak przekopują Mierzeję Wiślaną. 

 



Z drugiej strony, od Zalewu budują ogromną wyspę dla ptaków. 



SZTUTOWO 

Tu zwiedzaliśmy Muzeum Stutthof.


Oczywiście tylko na zewnątrz, 
bo z powodu covid-19 wszystkie ekspozycje wewnętrzne nieczynne...

Po drodze zatrzymaliśmy się w STEGNIE zobaczyć kościół. 




MIKOSZEWO (prom). 

Wróciliśmy promem z Mikoszewa do Świbna. 

I jeszcze poszliśmy na spacer :)




 






Miała być gorsza pogoda - oczywiście prognozy nie potrafią przewidzieć pogody nawet na jeden dzień na przód. W połowie wycieczki zrobiło się gorąco, my byliśmy poubierani, bo przecież miało być chłodno i w zasadzie to powinniśmy leżeć na plaży :) a nie jeździć od miasta do miasta. 

Następnego dnia było już naprawdę brzydko (pół dnia tylko) więc pojechaliśmy na wycieczkę do Malborka i Pelplina (o tym już był osobny post), a po południu, po obiadku poszliśmy na pieszą wycieczkę do Rezerwatu Ptasi Raj. 








Następnego dnia znowu był plażing, bo była piękna pogoda :) 
Pojechaliśmy na taka odludna plażę, gdzie byliśmy tylko my i jedna pani z dziewczynką, 
która szybko się zakumulowała z Julą. 
A my cały boży dzień zbieraliśmy bursztyny, co się skończyło całą górą bursztynów i mocno spalonymi plecami, na których kilka dni później pojawiły się bąble... przez tydzień nie mogłam spać :(



A na koniec dnia spacerek trochę lasem, trochę plażą i piękny zachód słońca. 




Ostatniego dnia w środę pogoda znowu była gorsza, więc wybraliśmy się na drugi koniec Wyspy Sobieszewskiej do Rezerwatu Mewia Łacha. Przeszliśmy prawie 10 km, ludzi wcale, cisza i spokój. 

 

 

 






I znowu uzbieraliśmy trochę bursztynów :)


Wieczorem znowu spacer i pakowanie. 

W sumie bursztynów uzbieraliśmy tyle:


W życiu nie widziałam tyle na ozy, a co dopiero mówić o zbieraniu...

Wyjazd super, jak zawsze na morze. 
Pogoda spoko, na wszystko był czas - i na opalanie i na zwiedzanie.  

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Gdańsk :) ale o tym w osobnym poście. 

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech