Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!

środa, 14 lipca 2010

...ślubnie...

Wreszcie wzięłam się za poduszkę na obrączki... nie, nie, ślubu drugi raz nie bierzemy... na zamówienie oczywiście :) póki co z efektu jestem bardzo zadowolona, choć do końca jeszcze trochę... ale to dobrze wróży... zresztą co będę gadać...


i zbliżenie listków...


Dziś z rana, tuż przed 8.00 poszłam sobie z Julką do parku na spacer... póki jeszcze było chłodno... o tej porze w parku jest rewelacyjnie, cisza, spokój, ludzi prawie nie ma - tylko wędkarze... ptaszki śpiewają, kaczki kwaczą... słoneczko delikatnie przedziera się przez drzewa... aż miło posiedzieć... dziecię mi zasnęło a ja sobie dłubałam listek po listku... i czekałam do 10.00 aż mi mięsny otworzą... lubię rano chodzić na spacery, ale jest jeden mankament takiego wczesnego wychodzenia... sporo fajnych sklepów jest wtedy pozamykanych :(

A tak sobie radzimy z ostatnimi okropnymi upałami...

środa, 7 lipca 2010

Leżaczki i spotkanie z Anią :))))

Może zacznę od spotkania z Anią...

Otóż Ania dotarła do mnie dużo po 18.00 ale wybaczam jej spóźnienie, bo korki niemiłosierne o tej porze na Alejach Jerozolimskich :)
Zrobiłam kawkę, herbatkę, wyjęłam moje nie do końca udane ciasto, nakarmiłam dziecię, które poszło z Tatulkiem na spacer i po krótkiej rozmowie przeszłyśmy do najciekawszego punktu spotkania czyli oglądania i pokazywania swoich haftów...
Ja nie miałam zbyt wiele do pokazania, ale hafty Ani zaparły mi dech w piersiach!!!
Zdjęcia na blogu nie oddają tego piękna i precyzji wykonania które widać na żywo!!
Widziałam swój kalendarz z myszkami... już niedługo go dostanę ale najważniejsze że jest w dobrych rękach... wiem że na pewno nie zginie...
Widziałam tą super długaśną choinkę, którą Ania pokazywała na blogu i te śliczne kwiatowe wróżki... i piękne kwiatki, i kluczyk na lnie... ale chyba najbardziej mi się ta choinka podobała... jak rozwinęłam kanwę (prawie na rozpiętość moich rąk) to nie mogłam się napatrzeć!!! Haftowanie jedną nitką muliny dało znakomity efekt!!!
Po prostu rewelacja...
Te dwie godziny minęły tak szybko, że nawet się nie spostrzegłam a już Juleczka zaczęła marudzić i trzeba było ją kąpać i zakończyć spotkanie :(
A my przecież mogłybyśmy tak gadać godzinami...
A na zakończenie Juleczka dostała od Ani śliczny hafcik...

Mam go oprawić we własnoręcznie zrobione passe-partout i powiesić na łóżeczkiem...

Aniu, bardzo się cieszę z naszego wczorajszego spotkania i liczę na następne :)

* * *

A to moje leżaczki...

I całość...

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech