Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!

piątek, 16 lipca 2010

Peonie cz. 13 i serduszko...

Obiecałam sobie, że jak skończę haftować serduszko na poduszeczkę na obrączki, to wezmę się za peonie...
Serduszko skończone... no prawie, bo nie ma jeszcze perełek, ale je muszę doszyć dopiero po wyprasowaniu kanwy.

A to mój wczorajszy i dzisiejszy urobek kolejnego kawałka peonii...

Pomału dłubałam siedząc z Julką w parku... bo w domu gorąco...

Teraz pozostaje mi tylko uszyć poduszeczkę i dokończyć peonie...
Ale niestety nie ma tak dobrze... muszę jeszcze zrobić podpis na dwóch ręczniczkach dla przedszkolaka no i lada dzień dwie myszy nadejdą...

Ponadto kupiłam sobie taką fajną kanwę 25 ct w kolorze ecru do haftowania jedną nitką muliny... już mam w głowie zamysł co będę na niej haftować... tylko jak zwykle pozostaje pytanie: kiedy????

środa, 14 lipca 2010

krótki wpis....

Wreszcie jest czym oddychać... ta pogoda mnie wykańcza... i najgorsze że Julkę też... przez te upały strasznie marudzi... kąpiemy się kilka razy w basenie, ale efekt krótkotrwały... zupek mniej je... ciągle cycka albo rumianek... no i cała mokra cały czas jest... ja też :) może wreszcie przyjdzie jakieś ochłodzenie...

A co do mojej podusi - no to wierzch skończyłam... jest już całe serduszko, imiona młodych i data ślubu... tylko zdjęcia nie zrobiłam :( no i muszę coś wymyślić na spód... chciałam zrobić go z kawałka amarantowej satyny... tylko skąd go wziąć??!! póki co czasu jeszcze trochę mam... może upoluję w jakimś ciucholandzie...

Obiecałam sobie, że jak skończę haftować to serce,biorę się za peonie... muszę je wreszcie skończyć... już tak niewiele mi zostało...

Wczoraj zamówiłam sobie passe-partout do moich brzóz, które będą wisiały w kuchni...i antyramy do nich i do tego obrazka który Julka dostała od Aploch... powinny na dniach przyjść... porządna firma je produkuje - przez przypadek ją znalazłam - robi passe-partout w każdym rozmiarze... w sumie do haftów to przydatne, bo one mają takie nietypowe rozmiary... antyramy też w dowolnym rozmiarze produkują - tylko kto inny...

I to by było na tyle tego wieczoru...

Tłumacz

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech