Witam po weekendzie. Spędziliśmy go na działce... Pogoda nie była cudowna,ale było ciepło i podgoniłam trochę z haftami.
Wreszcie skończyłam aniołka na kartkę. Pozostało tylko uprać, uprasować i zrobić kartkę. Niby nic, ale pewnie trochę się zejdzie.
No i prawie zrobiłam aniołka na pamiątkę z okazji chrztu.
Tylko kontury - moje ukochane i koniec. Aniołka oczywiście.
Potem napisy, pranie, prasowanie i oprawa.
Czas wyjazdu zbliża się nieubłaganie. Muszę wziąć jakiś haft urlopowy. Co prawda w zeszłym roku nie tknęłam igły przez 2 tygodnie, ale w tym roku jestem dobrej myśli. Biorę peonię DFEA.
No i dwie książki (jedną zaczętą).
Pokażę wam jeszcze jak Juli z wrażenia włosy stanęły dęba... Nieźle się naelektryzowała!!











