Obserwatorzy

DAWNO TEMU W PARYŻU MODNA DAMA UDAŁA SIĘ D MODYSTKI, ABY ZAMÓWIĆ NAKRYCIE GŁOWY - OSTATNI KRZYK MODY. MODYSTKA OWO NAKRYCIE WYKONAŁA ZUŻYWAJĄC 5 METRÓW WSTĄŻKI. KIEDY DAMA USŁYSZAŁA CENĘ, Z OBURZENIEM ZAWOŁAŁA: CO!!! 300 FRANKÓW ZA 5 METRÓW WSTĄŻKI??!! PANI CHYBA OSZALAŁA!! NA TO MODYSTKA KILKOMA SPRAWNYMI RUCHAMI ROZPRUŁA PIĘKNY CZEPEK, ZWINĘŁA WSTĄŻKĘ, PODAŁA OBURZONEJ DAMIE I POWIEDZIAŁA: ZAPŁATA JEST ZA MOJE UMIEJĘTNOŚCI I PRACĘ, WSTĄŻKĘ DAJĘ PANI GRATIS!!!

wtorek, 24 marca 2015

Nordic walking nad Wisłą

Witam wszystkich. 
W temacie robótek nadal głucho :) 
Ale dziś pokażę Wam piękne krajobrazy nadwiślańskiej wsi. 

Nie wiem czy wiecie, może niektórzy dostrzegli na FB, że kupiłam sobie kije do nordic walking i chodzę. O zaletach chodzenia napiszę na końcu, bo chciałabym, żebyście doczytały post do końca a nie poleciały kupować kije. 
Chodzę sobie generalnie niedaleko domu (Pruszków, Komorów), a to dlatego, że do tej pory nigdzie dalej nie byliśmy, bo była zima. Ale w niedzielę odwiedziliśmy moją Babcię. Oczywiście kije pojechały z nami. Każda nowa trasa (niektóre już mi się znudziły strasznie i staram się je urozmaicać) jest ciekawa. A jeszcze jak się idzie wzdłuż Wisły, słoneczko pięknie świeci, mimo że zimo, jest pięknie. 
Poświęciłam się (musiałam się co chwila zatrzymywać i wyciągać telefon z kieszeni, co z kijami przyczepionymi do rąk było dosyć trudne) i porobiłam kilka zdjęć. 

Czerwińsk nad Wisłą bardzo mi się podoba. Są tam stare, małe domki, kolorowe, drewniane, wąskie uliczki, mały ryneczek, drzwi i małe schodki domów wychodzą prosto na chodnik... Gdyby było lato, słychać by było bzyczenie much i wyciąganie się leniwych kotów na słońcu... 
Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi :)

Ale dosyć gadania, wrzucam zdjęcia.













Co do wpływu chodzenia z kijami na figurę to mogę wam polecić kije z czystym sumieniem. Znakomicie wpływają na zmniejszenie się obwodu ud :) U mnie ok 6-7 cm. 
Oczywiście nie jest to tylko zasługa samych kijów. 
Od późnej jesieni tj. od dnia, kiedy nie mogłam wejść w jedne z moich ulubionych spodni, stwierdziłam że coś z tym trzeba zrobić. Zrobiłam pomiary (uda, biodra, brzuch, biust). Przestałam jeść słodycze i zaczęłam raz w tygodniu chodzić na basen (aquq aerobik). Oczywiście z przerwą na święta i Nowy Rok, no bo jak nie jeść słodyczy w czasie świąt albo nie spróbować urodzinowego tortu...
 Pod koniec stycznia wreszcie kupiłam kije. Średnio chodzę 4 razy w tygodniu + jeden dzień basen. Czasem więcej, czasem mniej, bo różnie bywa z wolnym czasem. Średni czas chodzenia to godzinka jednorazowo co daje ok 6-7 km. Jak dla mnie wystarczy. 
Mija własnie drugi miesiąc mojego chodzenia. No i z przyjemnością patrzę na moje udka :) 
A niektóre spodnie na mnie wiszą... 

Także, jeśli ktoś się jeszcze waha, zdecydowanie polecam!! 

poniedziałek, 23 marca 2015

jestem :))

Witam wszystkich zniecierpliwionych brakiem postów... Ale nie mam weny ostatnio na haftowanie, szycie, biżuterię itp. ręczne wytwory. Stagnacja. Może z powodu wiosennego przesilenia. Pamiętam, że w zeszłym roku też tak miałam i minęło, więc cierpliwie czekam. 
Chociaż wczoraj na chwilę wyciągnęłam jednego z UFOków i zrobiłam kilka backstitchy, ale szybko mi się znudziło. Generalnie włączyło mi się nicniechcenie. 
Czytam tylko... Dlatego ponudzę Was innymi, niezwiązanymi z robótkami, rzeczami. 

Otóż jakby ktoś był na diecie bezsłodyczowej, to polecam znakomite przekąski z czekoladą!! 
Ale gorzką, którą zdrowo jest jeść... oczywiście z umiarem, ale kawałek dziennie można. 

Potrzebujemy: ze dwie tabliczki gorzkiej czekolady (im więcej kakao, tym lepiej, ale taka 90% jest średnio smaczna. Chyba że w połączeniu z inną z mniejsza ilością kakao), rodzynki, orzeszki ziemne (chyba najlepsze ze wszystkich bakalii), migdały, żurawina itp. + miseczka, garnek z gorąca wodą i papier do pieczenia. 

Oto czego potrzebujemy:




  Czekoladę łamiemy na kostki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej.


Zanurzamy orzeszki, rodzynki i inne w czekoladzie.... Szybciej i wygodniej wyjmować po kilka sztuk w jednej kupce. Mnie się z mini rodzynkami nie chciało bawić, żeby każdą osobno wyjmować... Orzeszki też wyjmowałam po 3-4 połówki. 


Dobrze obtoczone w czekoladzie wykładamy na papier do pieczenia do zastygnięcia. Najlepiej wynieść na dwór (jak jest zimno, bo w lodówce może przejść jakimś nieprzyjemnym zapachem, chyba że włożymy w pudełku).


Jak już zastygnie, zdejmujemy z papieru i wkładamy do ładnej puszeczki lub słoiczka i podjadamy każdego dnia - tyko nie za dużo. 

Polecam fistaszki w czekoladzie - tylko takie świeże, z łupin. Są super!! 

Zdjęcia czekoladek w słoiku - brak :)

wtorek, 10 marca 2015

książki, książki, książki, czyli co przeczytałam już w nowym roku

Witam. Dziś coś, o czym dawno nie pisałam, czyli o książkach :)

Na początek moje ostatnio nabyte pozycje...


Same perełeczki. Ostatnio sporo czytam Jodi Picoult. 
Lubię takie trochę psychologiczne, zawikłane książki. 

A co przeczytanych pozycji, to już w nowym roku skończyłam "W imię miłości" Jodi Picoult


Bardzo smutna książka. Ale ciekawa i wciągająca. 

Równolegle czytałam Juli Muminki - "W Dolinie Muminków".




Czadowa książka, tym razem o facecie, któremu życie same kłody pod nogi rzuca... Śmiesznie napisana, wciągająca, lekka i przyjemna. Tak na poprawę nastroju. No i ten Herakles... 
Polecam Grocholę jako faceta :)

W czasie mojej jednodniowej niedyspozycji związanej z układem pokarmowym, pochłonęłam w jakieś 3-4 h "Edukację Kopciuszka" Giny L. Maxwell. 


To podobno taki Gray, tylko w delikatniejszym wydaniu. Nie wiem, bo Graya nie czytałam, ale "Edukacja..." super. 
Prawdziwa opowieść o Kopciuszku, z happy endem, fakt, że bardzo przewidywalna, ale co tam... Czasem i takie książki trzeba poczytać. 

Zaraz potem przeczytałam, niestety już nie w jeden dzień, bo nie miałam czasu, "Reguły uległości" tej samej autorki. 


I tak się zastanawiam, która była ciekawsza?? Bo takie same obydwie pod kątem fabuły, tylko w tej drugiej główną rolę odgrywa najlepsza przyjaciółka Lucie, Vanessa oraz brat Lucie, Jax. Kończy się w każdym razie dobrze, jak w bajce o Kopciuszku...

Jak tylko skończyłam czytać "W Dolinie Muminków", Jula już wybierała kolejny tomik. 
Tym razem padło na "Opowiadania z Doliny Muminków"

No i ostatnia z listy moich przeczytanych to "Zakaz seksu we wtorki" Tracy Bloom


Lekka i przyjemna, choć nie skończyła się tak jak chciałam, co mnie strasznie wkurzyło. 
Wolałam, żeby wybrała innego, no ale cóż... chcieć to ja mogę :)
Nie lubię książek, które się kończą nie po mojemu :) Wy też??

poniedziałek, 2 marca 2015

Metryczka dla Ali (II) tj. koniec

Witam Was serdecznie i proszę o wybaczenie za moją długą nieobecność, ale z dwóch czynności: haftowanie i umieszczanie postów na blogu, wybrałam oczywiście haftowanie.

Proszę nie myśleć, że nic innego nie robiłam tylko dłubałam.
Malutko miałam czasu na haftowanie. I nawet chęci za dużo nie było.

Ale metryczkę skończyłam. Oddałam i nawet się bardzo podobała.

Tu misio jeszcze na tamborku...


Tu już z personalizacją...


A tu oprawiony!!


A to metryczka dla siostry Ali - Marysi, zrobiona dwa lata temu. 


Teraz z czystym umieniem mogę się brać za wykończeniem zimowego SALowego obrazka. 
Stwierdziłam, że ramki chyba nie będę robiła, a ten kawałek, co zrobiłam, to wypruję. Dużo ładniej wygląda bez ramki. 
Zostały mi tylko kontury w środku i ćwiartka gwiazdki. 

A potem, jak już skończę...

Archiwum bloga

Uszyj Jasia

Kołderki za jeden uśmiech

KLUB TWÓRCZYCH MAM

KREATYWNY KUFER